Marcin Mazurek
18-06-04, 08:31
Choć w polskich sądach akta gniją w kartonach, a ze ścian odpada farba, minister sprawiedliwości Marek Sadowski i jego urzędnicy kupują sobie właśnie nowe wozy. Prawdopodobnie będą to vany Chrysler Voyager lub Citroen C8 - pisze "Gazeta Prawna".
Według "Gazety Prawnej", z pozoru sprawa wygląda niewinnie. Ministerstwo rozpisało przetarg na 42 nowe auta, w tym 11 większych vanów. Problem w tym, że nie będą to zwykłe samochody, które razem będą kosztować podatników ok. 3 mln zł.
Ponadto - jak ujawnia "Gazeta Prawna" - urzędnicy w warunkach przetargu zażyczyli sobie, by kupowane auta miały przyciemniane szyby, elektrycznie sterowane szyby boczne, radioodtwarzacze z antenami i głośnikami oraz, uwaga, cyfrowe zegary! No i moc. Silnik musi mieć co najmniej 100 koni.
Kolejny skandal na górze!W ministerstwie wiedzą, że ich dni są już policzone, więc trzeba się nachapać.
I to wszystko wtedy gdy Hausner wzywa rząd do cięcia wydatków!
Według "Gazety Prawnej", z pozoru sprawa wygląda niewinnie. Ministerstwo rozpisało przetarg na 42 nowe auta, w tym 11 większych vanów. Problem w tym, że nie będą to zwykłe samochody, które razem będą kosztować podatników ok. 3 mln zł.
Ponadto - jak ujawnia "Gazeta Prawna" - urzędnicy w warunkach przetargu zażyczyli sobie, by kupowane auta miały przyciemniane szyby, elektrycznie sterowane szyby boczne, radioodtwarzacze z antenami i głośnikami oraz, uwaga, cyfrowe zegary! No i moc. Silnik musi mieć co najmniej 100 koni.
Kolejny skandal na górze!W ministerstwie wiedzą, że ich dni są już policzone, więc trzeba się nachapać.
I to wszystko wtedy gdy Hausner wzywa rząd do cięcia wydatków!